Polskie ministerstwo spraw wewnętrznych zakazało wjazdu na terytorium RP rajdu rowerowemu dla uczczenia 100 rocznicy urodzin Stepana Bandery.
Więcej tu.
Nacjonaliści ukraińscy i polscy nie mogli sobie wymarzyć lepszej decyzji ministra Schetyny. Boże, jak miło można znów pojudzić!
Sam rajd nigdy nie doczekałby się takiego rozgłosu gdyby nie ta kretyńska decyzja.
Nawet jeśli uczestnicy rajdu "wyłudzili" wizy podając, że jadą na zawody sportowe, należało ich wpuścić, pozwolić przejechać aż do Monachium.
Jutro nikt by o nich nie pamiętał.
A tak zrobiło się śmierdząco, nieprzyjemnie i smutno.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty
piątek, 7 sierpnia 2009
piątek, 3 lipca 2009
Kolejnego witamy w klubie - cd.
No i mamy szybki ciąg dalszy - IPN będzie interweniował ws. wypowiedzi szefa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Walentina Naliwajczenki, który zrównał polską policję z Gestapo i NKWD.
- Będę o tym rozmawiał osobiście z panem Naliwajczenką - powiedział RMF FM prezes IPN Janusz Kurtyka.
Pytam się tylko - po co?
Jeśli Naliwajczenko nie jest mężem stanu tylko idiotą - nalezy to zostawić w spokoju.
A jeśli przypadkiem postanowił przypodobać się miejscowym odpowiednikom radiomaryjnych rot obrońców jedynej narodowej prawdy - należy to zostawic w spokoju tym bardziej.
- Będę o tym rozmawiał osobiście z panem Naliwajczenką - powiedział RMF FM prezes IPN Janusz Kurtyka.
Pytam się tylko - po co?
Jeśli Naliwajczenko nie jest mężem stanu tylko idiotą - nalezy to zostawić w spokoju.
A jeśli przypadkiem postanowił przypodobać się miejscowym odpowiednikom radiomaryjnych rot obrońców jedynej narodowej prawdy - należy to zostawic w spokoju tym bardziej.
Witamy w klubie
Walentyn Naliwajczenko, szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy porównał polską przedwojenną policję do Gestapo i NKWD.
- Na ukraińskiej ziemi władze zmieniały się jedna za drugą. Miały jeden wspólny cel: zniszczyć wszystko, co ukraińskie, rozbić jedność naszego narodu. Nieważne, czy do więzienia na ulicy Łąckiego kierowała polska policja, niemieckie Gestapo czy radzieckie NKWD. Ich głównymi więźniami byli bojownicy o niepodległość, członkowie ruchu wyzwoleńczego. Więzienie na Łąckiego było nie tylko więzieniem, ale katownią, gdzie dochodziło do zbrodni przeciwko ludzkości - mówił Naliwajczenko.
Cały tekst można znaleźć TU.
Kolejny idiota się ujawnił...
- Na ukraińskiej ziemi władze zmieniały się jedna za drugą. Miały jeden wspólny cel: zniszczyć wszystko, co ukraińskie, rozbić jedność naszego narodu. Nieważne, czy do więzienia na ulicy Łąckiego kierowała polska policja, niemieckie Gestapo czy radzieckie NKWD. Ich głównymi więźniami byli bojownicy o niepodległość, członkowie ruchu wyzwoleńczego. Więzienie na Łąckiego było nie tylko więzieniem, ale katownią, gdzie dochodziło do zbrodni przeciwko ludzkości - mówił Naliwajczenko.
Cały tekst można znaleźć TU.
Kolejny idiota się ujawnił...
środa, 24 czerwca 2009
Targowica istnieje
Znajomi Ukraińcy nie zrozumieli dlaczego gwałtownie zahamowałem, a następnie zażyczyłem sobie zdjęcia pod znakiem oznaczającym początek tej wioseczki na trasie między Humaniem a Kirowogradem.
Jeśli są kłopoty z odczytaniem napisu cyrulicą – wioseczka nazywa się Targowica.
Miejscowi nie mają zielonego pojęcia o znaczeniu tej wioski w historii Polski, nie ma tu zresztą jakichkolwiek najmniejszych nawet śladów związanych z tamtą datą 14 maja 1792.
I dobrze, że nie mają i że nie ma.
Jeśli są kłopoty z odczytaniem napisu cyrulicą – wioseczka nazywa się Targowica.
Miejscowi nie mają zielonego pojęcia o znaczeniu tej wioski w historii Polski, nie ma tu zresztą jakichkolwiek najmniejszych nawet śladów związanych z tamtą datą 14 maja 1792.
I dobrze, że nie mają i że nie ma.
Pomnik Bohdana Chmielnickiego
Na temat pomnika Bohdana Chmielnickiego słyszałem dwie anegdoty. Obie są podobno prawdziwe.
1.
Spiżowy Bohdan Chmielnicki już po odlaniu przeleżał 10 lat na podwórku Komedy carskiej policji ponieważ toczono spór jak go ustawić na placu przed soborem św. Zofii tak, aby zad konia, którego hetman dosiada, nie był zwrócony w kierunku żadnej cerkwi.
Nie jest.
Natomiast swoją buławą hetman wszystkich Kozaków wymachuje w stronę Moskwy, co – jak mi się wydaje – ma się średnio do oryginalnego napisu na postumencie pomnika: „Bohdanowi Chmielnickiemu jedyna, niepodzielna Rosja”.
2.
Znany ukraiński pisarz nieco wypiwszy, zasnął pod cokołem pomnika Bohdana Chmielnickiego. Spał tam nie wiadomo jak długo, aż przechodzący mimo patrol milicji, żeby zakończyć tę profanację, zaczął budzić pisarza:
- Obywatelu, wstawajcie! Tu nie można spać. Wstawać, wstawać! - pohukiwali młodzi milicjanci nie wiedzieć dlaczego po rosyjsku, choć prawo każe osobom urzędowym odzywać się w języku ukraińskim.
Czy to rosyjska mowa, czy też natarczywość milicjantów przebudziły artystę, który otworzywszy oczy równocześnie rozpuścił japę, drąc się na cały głos, że pachołki Moskwy, Moskaliki, sprzedawczyki, zdrajcy, „regionały” [czyli zwolennicy prorosyjskiej Partii Regionów byłego premiera Wiktora Janukowycza] po rosyjsku się do niego zwracają...
- Uspokójcie się, obywatelu – bronili się milicjanci na oczach zbierających się już gapiów, posługując się już tym razem przepisowym językiem ukraińskim. – Jacy my tam Moskale! My swoi, kijowscy, prawdziwi Ukraińcy.
- Ech, przestańcie! – odpędził się od przedstawicieli władzy pisarz i ryknął pełnym głosem: – Prawdziwych Ukraińców jest tylko dwóch – j a i o n. J A i o n!
Wszyscy Ukraińcy są trochę jak ten podpity pisarz.
Jeśli ktoś jest czegokolwiek wart, czegokolwiek godzien, na cokolwiek zasługuje, jeśli na kogokolwiek trzeba zwracać uwagę, kogokolwiek szanować, słuchać, podziwiać, komukolwiek ustępować drogi, nalewać do kieliszka, kogokolwiek sławić - tym kimś jest JA.
JA – jedyny prawdziwy Ukrainiec.
Jeśli zaś JA komukolwiek przyznaje prawo do występowania w swojej lidze to tym kimś może być wyłącznie hetman Chmielnicki.
No może jeszcze aktor Bogdan Stupka, dlatego że zagrał już role wszystkich hetmanów, jacy kiedykolwiek żyli na Dzikich Polach (a to nie licząc roli w "Ogniem i mieczem").
3.
Jest jeszcze trzecia anegdota. Ta jest na pewno prawdziwa, bo sam ją jakby ... sprowokowałem.

Przedstawiono mi kiedyś - na samym początku mojego pobytu w Kijowie - człowieka [dziś to mój dobry znajomy], słowami „A to jest Chmielnicki”.
Wprawdzie piliśmy, to fakt, ale w końcu odważywszy się zapytałem innego znajomego:
- Ty, a czemu wy na niego wołacie Chmielnicki?
- Mniej więcej z tego samego powodu z jakiego ciebie wołają po nazwisku…
Skompromitowawszy się towarzysko postanowiłem przynajmniej sfotografować się z hetmanem Chmielnickim.
Nie będę rzecz jasna dodawał czego dowiedziałem się o nim w późnej podstawowej czytając dzieła wieszcza Sienkiewicza.
Dobrze, że wtedy nie wiedziałem, że jest taki pomnik…
1.
Spiżowy Bohdan Chmielnicki już po odlaniu przeleżał 10 lat na podwórku Komedy carskiej policji ponieważ toczono spór jak go ustawić na placu przed soborem św. Zofii tak, aby zad konia, którego hetman dosiada, nie był zwrócony w kierunku żadnej cerkwi.
Nie jest.
Natomiast swoją buławą hetman wszystkich Kozaków wymachuje w stronę Moskwy, co – jak mi się wydaje – ma się średnio do oryginalnego napisu na postumencie pomnika: „Bohdanowi Chmielnickiemu jedyna, niepodzielna Rosja”.
2.
Znany ukraiński pisarz nieco wypiwszy, zasnął pod cokołem pomnika Bohdana Chmielnickiego. Spał tam nie wiadomo jak długo, aż przechodzący mimo patrol milicji, żeby zakończyć tę profanację, zaczął budzić pisarza:
- Obywatelu, wstawajcie! Tu nie można spać. Wstawać, wstawać! - pohukiwali młodzi milicjanci nie wiedzieć dlaczego po rosyjsku, choć prawo każe osobom urzędowym odzywać się w języku ukraińskim.
Czy to rosyjska mowa, czy też natarczywość milicjantów przebudziły artystę, który otworzywszy oczy równocześnie rozpuścił japę, drąc się na cały głos, że pachołki Moskwy, Moskaliki, sprzedawczyki, zdrajcy, „regionały” [czyli zwolennicy prorosyjskiej Partii Regionów byłego premiera Wiktora Janukowycza] po rosyjsku się do niego zwracają...
- Uspokójcie się, obywatelu – bronili się milicjanci na oczach zbierających się już gapiów, posługując się już tym razem przepisowym językiem ukraińskim. – Jacy my tam Moskale! My swoi, kijowscy, prawdziwi Ukraińcy.
- Ech, przestańcie! – odpędził się od przedstawicieli władzy pisarz i ryknął pełnym głosem: – Prawdziwych Ukraińców jest tylko dwóch – j a i o n. J A i o n!
Wszyscy Ukraińcy są trochę jak ten podpity pisarz.
Jeśli ktoś jest czegokolwiek wart, czegokolwiek godzien, na cokolwiek zasługuje, jeśli na kogokolwiek trzeba zwracać uwagę, kogokolwiek szanować, słuchać, podziwiać, komukolwiek ustępować drogi, nalewać do kieliszka, kogokolwiek sławić - tym kimś jest JA.
JA – jedyny prawdziwy Ukrainiec.
Jeśli zaś JA komukolwiek przyznaje prawo do występowania w swojej lidze to tym kimś może być wyłącznie hetman Chmielnicki.
No może jeszcze aktor Bogdan Stupka, dlatego że zagrał już role wszystkich hetmanów, jacy kiedykolwiek żyli na Dzikich Polach (a to nie licząc roli w "Ogniem i mieczem").
3.
Jest jeszcze trzecia anegdota. Ta jest na pewno prawdziwa, bo sam ją jakby ... sprowokowałem.

Przedstawiono mi kiedyś - na samym początku mojego pobytu w Kijowie - człowieka [dziś to mój dobry znajomy], słowami „A to jest Chmielnicki”.
Wprawdzie piliśmy, to fakt, ale w końcu odważywszy się zapytałem innego znajomego:
- Ty, a czemu wy na niego wołacie Chmielnicki?
- Mniej więcej z tego samego powodu z jakiego ciebie wołają po nazwisku…
Skompromitowawszy się towarzysko postanowiłem przynajmniej sfotografować się z hetmanem Chmielnickim.
Nie będę rzecz jasna dodawał czego dowiedziałem się o nim w późnej podstawowej czytając dzieła wieszcza Sienkiewicza.
Dobrze, że wtedy nie wiedziałem, że jest taki pomnik…
Subskrybuj:
Posty (Atom)